Do warsztatu wjechało granatowe BMW 520d Touring (G31 po liftingu) — spokojne, rodzinne kombi w wersji Luxury Line, fabrycznie ustawione na 163 KM. Zrobiliśmy chiptuning BMW 520d Stage 1 z podwójnym pomiarem na hamowni 4×4, ale zaczęliśmy od czegoś, czego przy starszych autach w ogóle nie było: odblokowania sterownika silnika. Poniżej konkretne liczby i wyjaśnienie, dlaczego w BMW z ostatnich lat bez tego kroku nie ma o czym rozmawiać.

BMW 520d Touring G31 po chiptuningu Stage 1 — realizacja BMG Tuning Wrocław
BMW 520d Touring G31 po chiptuningu Stage 1 — realizacja BMG Tuning Wrocław
BMW 520d Touring G31 po chiptuningu Stage 1 — realizacja BMG Tuning Wrocław
BMW 520d Touring G31 po chiptuningu Stage 1 — realizacja BMG Tuning Wrocław
BMW 520d Touring G31 po chiptuningu Stage 1 — realizacja BMG Tuning Wrocław
BMW 520d Touring G31 po chiptuningu Stage 1 — realizacja BMG Tuning Wrocław

BMW 520d w wersji 163 KM — gdzie tu jest zapas

Ta sama Seria 5, ten sam czterocylindrowy diesel B47 2.0, a moc fabryczna potrafi się różnić o kilkadziesiąt koni. Tutaj mamy wariant 163 KM i 400 Nm — najniższy z rodziny 520d, obok popularniejszej wersji 190-konnej. Silnik, turbina, wtrysk i osprzęt są te same. Różnica siedzi w oprogramowaniu.

Producent ma po temu swoje powody: podział wersji w cenniku, klasy podatkowe i flotowe na różnych rynkach, koszty ubezpieczenia, normy emisji, zapas na wysokie przebiegi. Dla nas oznacza to jedno: jest z czego brać, nie zbliżając się do granicy wytrzymałości podzespołów.

Auto trafiło do nas w dobrym stanie technicznym — i to jest warunek numer jeden, nie miły dodatek. Diesel ze zmęczoną turbiną, nieszczelnym układem doładowania albo rozjechanymi korektami wtryskiwaczy nie jest materiałem na tuning. Najpierw naprawa, dopiero potem moc.

Sterownik zamknięty na klucz — co zmieniło się w BMW po 2020 roku

I tu zaczyna się część, o której mało kto pisze. Od połowy 2020 roku BMW wprowadziło w sterownikach Bosch z rodziny MDG1 znacznie ostrzejszy, podpisany bootloader. Dotyczy to jednostek MD1CP, MD1CS i MG1CS — czyli praktycznie wszystkich nowszych benzyn i diesli tej marki.

W tym aucie pracuje Bosch MD1CS001 (DDE8, procesor Infineon TC298), a data produkcji sterownika to sierpień 2020 — dokładnie po tej zmianie. Efekt jest prosty i bezlitosny: taki sterownik nie pozwala się ani odczytać, ani zapisać. Ani przez gniazdo OBD, ani standardową metodą na stole. To nie jest „trudniej” — to jest zablokowane.

Dlatego kolejność przy nowszych BMW wygląda inaczej niż przy aucie sprzed dekady:

  1. identyfikacja sterownika na stole (bench) — narzędzie mówi wprost, czy jednostka jest już otwarta, czy wymaga odblokowania,
  2. wymontowanie sterownika z auta i otwarcie obudowy — płytka musi zostać całkowicie wyjęta z puszki,
  3. odblokowanie — jednorazowy zabieg na wyjętej płytce, po którym sterownik wraca otwarty; robimy to ścieżką AutoTunera,
  4. dopiero teraz odczyt, mapa i zapis — przez stół albo przez OBD.

Dwie rzeczy warto wiedzieć zawczasu. Po pierwsze, sterownik wraca z odblokowania z oprogramowaniem fabrycznym — jeśli ktoś wcześniej wgrał tam jakikolwiek tuning, ten plik przepada bezpowrotnie. Po drugie, odblokowanie jest trwałe: aktualizacja oprogramowania w ASO go nie cofa, więc robi się to raz na całe życie auta.

Co to znaczy dla właściciela auta

Mówimy o tym klientom wprost, zanim cokolwiek zaczniemy, bo to zmienia dwie rzeczy: czas i zakres robocizny. Przy aucie z otwartym sterownikiem chiptuning to wizyta na kilka godzin. Przy BMW po czerwcu 2020 dochodzi demontaż sterownika, odblokowanie i montaż z powrotem — to konkretne auto stało u nas w sumie 7 dni. To nie jest „wpadnij po południu”, tylko robota do zaplanowania.

Jest za to i druga strona medalu. Odblokowanie robi się raz. Kolejna zmiana mapy, korekta po modyfikacjach, powrót do oryginału przed serwisem w ASO czy przed sprzedażą auta — wszystko to jest już potem zwykłą robotą przez OBD, w normalnym czasie wizyty.

Odblokowanie tego sterownika przeszliśmy od początku do końca u nas: sterownik wyszedł z auta, przeszedł całą procedurę i wrócił otwarty — z oprogramowaniem fabrycznym, bo tak wraca zawsze. Dlatego pomiar wejściowy poszedł na czystym, seryjnym pliku. Identyfikacja na stole potwierdziła stan czarno na białym: ECU security status w porządku, komunikat „The ECU is unlocked”. Przy okazji sterownik pokazał, że ma jeszcze 245 wolnych cykli programowania — BMW liczy każdy zapis, a to jest informacja, którą warto znać, zanim ktoś zacznie „testować” na aucie kolejne pliki.

Zgraliśmy też i zarchiwizowaliśmy oryginalne oprogramowanie sterownika skrzyni ZF 8HP (Gen3). Sam tuning skrzyni biegów to u nas osobna usługa — przy BMW najczęściej robiona przez xHP — ale kopia fabrycznego pliku po prostu powinna leżeć w archiwum, zanim ktokolwiek dotknie mocy.

Najpierw pomiar, potem plik: 177,1 KM i 412,3 Nm

Kolejność u nas jest zawsze ta sama i nie robimy od niej wyjątków. Najpierw diagnostyka i pomiar wejściowy, dopiero potem ktokolwiek dotyka oprogramowania. Bez wydruku „przed” cały tuning to opowiadanie, a nie robota.

Kombi stanęło na naszej hamowni 4×4 MAHA i pojechało pierwszy przejazd. Wynik na oprogramowaniu fabrycznym:

  • Moc: 177,1 KM (130,2 kW) przy 3995 obr./min
  • Moment: 412,3 Nm przy 2400 obr./min
  • Moc na kołach: 130,7 KM, straty napędu: 42,7 KM

Widać tu coś, o czym rzadko się mówi: między silnikiem a asfaltem ginie w tym aucie ponad 40 KM. To normalne dla ciężkiego kombi z automatem i napędem na tył — i właśnie dlatego pomiar na rolkach mówi więcej niż tabelka z katalogu.

Zanim auto w ogóle wjechało na hamownię, sprawdziliśmy to, czego nie widać na wykresie: pamięć błędów silnika i skrzyni, ciśnienie doładowania i odchyłki jego regulacji, korekty wtryskiwaczy, zachowanie układu pod pełnym obciążeniem. Jeśli coś tu nie gra, mapa tego nie schowa — tylko podkreśli. Więcej o tej części roboty piszemy przy diagnostyce komputerowej.

Stage 1 na indywidualnej mapie — co dokładnie zmieniamy

Chiptuning to modyfikacja oprogramowania sterownika silnika — nic więcej i nic mniej. Auto zostaje seryjne: bez zmian w dolocie, wydechu czy turbinie. Cała robota siedzi w mapach, dobranych i dopracowanych pod ten konkretny egzemplarz, a nie pod „jakiegoś 520d”.

Przy tym dieslu pracowaliśmy przede wszystkim nad:

  • ciśnieniem doładowania i sposobem, w jaki turbina je buduje,
  • dawką i kątem wtrysku paliwa,
  • przebiegiem momentu w dolnym i średnim zakresie obrotów,
  • limitami, które fabrycznie ścinają moment wcześniej, niż to konieczne.

Wszystko w granicach, w których silnik, turbina, skrzynia i dwumas dalej pracują bezpiecznie. To auto ma jeździć jeszcze latami, a nie zrobić jeden efektowny wykres i pojechać na lawecie.

Warto dodać, że w tych autach ogranicznikiem bardzo często nie jest silnik, tylko przeniesienie napędu. Skrzynia ma własny limit momentu wpisany w sterownik — jeśli mapa silnika obiecuje więcej, niż skrzynia chce przepuścić, auto po prostu przytnie moment i cała robota idzie w gwizdek. Dlatego moment dobieramy tak, żeby układ napędowy pracował spójnie. Więcej o naszym podejściu do tej marki opisaliśmy na stronie tuningu BMW.

Wynik: 231,1 KM i 482,6 Nm

Po wgraniu i dopracowaniu mapy auto wróciło na rolki. Ta sama hamownia, ten sam dzień, 72 minuty po pierwszym przejeździe:

  • Moc: 231,1 KM (170,0 kW) — było 177,1
  • Moment: 482,6 Nm — było 412,3
  • Moc na kołach: 178,0 KM — było 130,7

To +54 KM i +70,3 Nm, czyli około 30% więcej mocy i 17% więcej momentu względem pomiaru wejściowego. Na kołach przybyło ponad 47 KM — a to jest ta moc, którą realnie czuć zza kierownicy.

Liczby szczytowe to jednak nie wszystko. Ważniejszy jest kształt krzywej: moment wchodzi wcześniej, trzyma się szerzej i schodzi łagodniej, bez dziur i nagłych skoków. Wykres z jednym ostrym pikiem pod maksymalnymi obrotami ładnie wygląda na zdjęciu, ale w codziennej jeździe daje mniej — bo w tym miejscu prawie nigdy nie jeździsz.

I rzecz, o której warto pamiętać, czytając cudze wykresy: oba nasze przejazdy poszły w niemal identycznych warunkach — 28,7 °C i 1003,4 hPa przed, 30,0 °C i 1003,3 hPa po, obydwa znormalizowane według DIN 70020. Dopiero wtedy porównanie dwóch wykresów cokolwiek znaczy. Pomiar „przed” zrobiony rano w chłodzie i „po” wieczorem to nie jest ten sam eksperyment. Klient dostaje oba wydruki.

Co to zmienia w codziennej jeździe

W dieslu, a już zwłaszcza w dużym kombi, najwięcej robi moment obrotowy, nie moc szczytowa. Ponad 70 Nm więcej w środku zakresu obrotów to dokładnie ten obszar, w którym Seria 5 Touring jeździ na co dzień:

  • wyprzedzanie bez wciskania gazu w podłogę i czekania na redukcję,
  • elastyczność — auto rusza z niższych obrotów, skrzynia mniej „szuka” biegu,
  • jazda z obciążeniem — pełny bagażnik, komplet pasażerów, przyczepa przestają robić taką różnicę,
  • spokojniejsza trasa przy niższych obrotach.

Uczciwie o paliwie: przy spokojnej prawej nodze na trasie taki tuning potrafi lekko obniżyć spalanie, bo silnik rzadziej musi się wysilać. Przy ostrej jeździe — nie oszukujmy się — apetyt rośnie. Ostatecznie decyduje prawa noga, nie mapa.

Gwarancja, powrót do oryginału i uczciwe granice

Mówimy o tym otwarcie, zanim klient zdecyduje. Modyfikacja oprogramowania może mieć wpływ na gwarancję producenta — to nie jest temat, który zamiatamy pod dywan. Dlatego standardowo archiwizujemy oryginalny plik i w każdej chwili możemy wrócić do fabrycznego oprogramowania, na przykład na czas serwisu w ASO albo przed sprzedażą auta. Na wykonaną usługę dajemy gwarancję.

Druga rzecz to granica, na której się zatrzymujemy. Z tego silnika dałoby się wycisnąć więcej — tylko wtedy zaczynamy jeść zapas przewidziany na turbinę, skrzynię i dwumas. My tego zapasu nie ruszamy, bo różnica na papierze byłaby niewielka, a różnica w trwałości ogromna.

Podsumowanie

BMW 520d G31 w wersji 163 KM to wdzięczna baza pod Stage 1: zdrowy B47 z realnym zapasem i przyrost dokładnie tam, gdzie w kombi ma znaczenie. Z 177,1 do 231,1 KM i z 412,3 do 482,6 Nm — dwa pomiary na tej samej hamowni, tego samego dnia, w praktycznie tych samych warunkach.

Do tego rzecz, która przy nowszych BMW jest po prostu konieczna: odblokowanie sterownika Bosch MDG1, bez którego żadnego pliku nie da się ani odczytać, ani wgrać. Zrobiliśmy je u siebie, od demontażu po montaż — auto stało u nas w sumie 7 dni. Ale robi się to raz w życiu auta, a potem sterownik jest już normalnie obsługiwalny przez OBD.

Żadnych obiecanek bez pokrycia. Indywidualna mapa, podwójny pomiar, bezpieczne granice i droga powrotna do oryginału. Cenę podajemy po tym, jak zobaczymy auto — każdy egzemplarz ma swoją historię, a cennik jest punktem wyjścia, nie wyrocznią.

Masz BMW z 2020 roku albo nowsze?

Jeździsz Serią 3, 5, X3 albo X5 z rocznika 2020+ i słyszałeś już gdzieś, że „tego się nie da zrobić”? Da się — tylko trzeba zacząć od odblokowania sterownika. Zadzwoń, powiemy wprost, czy Twój egzemplarz tego wymaga i ile to znaczy w praktyce. Więcej o samej usłudze znajdziesz na stronie chiptuning Wrocław, a warsztaty zainteresowane tematem zapraszamy do współpracy.

Zadzwoń: +48 790 454 283

Wpadnij: ul. Krakowska 30, 50-425 Wrocław (wjazd naprzeciwko stacji Orlen)

Pn–Pt, 8:00–16:00

Rate this post